Bezsennik

Bezsennik szklanych snów

Dusza.
Rozdarta.
Stęskniona.
Boli, piecze, kona.
Znów porzucona i złudzona,
Dusza odarta z wszelki przekonań

***

Bezsenne noce
Noce bez snu
Rozpościera ciało
Ból
Oddechem niezmierzonych dalekich snów
Noce bezsenne
Noce bez snu

***

Nie chce zasypiać ze szklanymi oczami
Pustymi spojrzeniami
Bezgranicznymi myślami
Z brakiem sensu i beznadzieją
Z pustką, głupią wiarą i nadzieją
Co przewodniczką jest obłąkanych
Samotniczka snów zmyślanych
Realizacji chcianych
Nie do końca przemyślanych….
Gdzieś zagubionych i niepoukładanych
Niemających pytań i odpowiedzi
Zamykam oczy – śnie o swojej śmierci.

***

Ile można stać w kolejce po szczęście?
Po zdrowie, po uśmiech, po zgodę
Po przynależność do świata
Głupotę

***

Te głuche telefony ze szklanymi oczami
Ludzie nieznający granic, żyjący za nic
Odwieczne pytania i wciąż brak odpowiedzi
Serce łomocze, wyrywa się z piersi
Spada na dno kamienia wielkiego
Rzeka bezdenna płaczu mojego
Cierpienie, co krzyczeć nie może
Daj ukojenie, daj Boże

***

I znowu nie mogę spać nocami, bo rozmyślam o życiu bez granic.
Pogrążam się w krainie marzenia, choć wiem, że żadne z nich nie jest do spełnienia.
I coraz w głębszym smutku zamykam swe oczy, kończę dzień rozkoszą, co serce mroczy. Więc marze i cierpię w zderzeniu z realnością.
Bo życie to suka, to wszystko z dokładnością.