EKO? Chyba nie LOGICZNE.

Na samym początku pragnę poinformować, że nie jestem wielką znawczynią ekologii. Interesuje się tym tematem krótko, ale chciałabym pokazać Wam, że warto być fair w stosunku do matki natury.

Wszystko zaczęło się od tego, jak na Instagramie, przez całkowity przypadek, znalazłam nagranie morza na Dominikanie, które wypełnione jest po brzegi plastikowymi butelkami. Nie uwierzyłam w pierwszym momencie, że to może być prawda. Postanowiłam zagłębić się w temat i dotarłam do rażących informacji, które jasno mówią i pokazują, że nasza planeta staje się jednym wielkim śmietnikiem.

Dlaczego ludzie nie chcą być EKO?

Odpowiedź na to pytanie jest wręcz banalna. Po pierwsze — ludzie nie mają na to czasu bądź są leniwi. Często kupują, co popadnie, nie zważając na ceny, zawartości, materiał. Pakują to w plastikowy szajs i idą do domu. Nie mają czasu albo chęci posegregować śmieci, odwieźć stare urządzenia AGD na specjalny skup etc. Po drugie — nie mają na to pieniędzy. Nie ma co owijać w bawełnę, bycie ekologicznym jest bardzo drogie. Bo niestety nasz polski rynek nie zachęca swoimi cenami do kupna rzeczy, na przykład w szkle, a nie w plastiku. Wszelkiej maści eko kosmetyki i inne tego typu produkty, również są drogie. Co prawda na zdrowiu swoim i planety nie ma co oszczędzać, ale nie każdego na to stać! Tym bardziej że obok na półce leży rzecz o połowę tańsza w dodatku rekomendowana przez Twoją ulubioną celebrytkę.

Polsce daleko do europejskich systemów zachęcających do bycia ekologicznym. Tam kupując plastikową butelkę, płaci się za nią kaucję, którą można odzyskać, oddając zużytą butelkę do specjalnego automatu. Można?

Co zmieniłam w swoim życiu?

Pierwszym co zaczęłam stosować i co stosuje stosunkowo najdłużej, to zabieranie swoich toreb na zakupy. Nie musi być to Coco Chanel, wystarczy zwykła bawełniana torba czy nawet ten cholerny plastik — ale wtedy używany wielokrotnie. Ostatnio w Rossmanie dorwałam to oto cudo (spójrz na zdjęcie poniżej). Jest to zwykła papierowa torba, z bawełnianym wypełnieniem i skórzanym paskiem. Koszt 0,99 złotych! (Jakby ktoś chciał się doszukiwać błędu w zapisie, to od razu poprawiam, chodzi o dziewięćdziesiąt dziewięć groszy). Torbę można prać ręcznie, jest naprawdę ładna i niewielu potrafi rozpoznać, że to papier. To dowód na to, że można być stylowym, a jednocześnie ekologicznym za naprawdę śmieszne pieniądze.

Problem dotyczy także małych, plastikowych torebek, w które najczęściej pakujemy pieczywo i warzywa. Internet bardzo szybko znalazł rozwiązanie w postaci siatek, których cena niestety trochę poraża. Osobiście jeszcze nie zdecydowałam się na taką inwestycję, warzywa i owoce w miarę możliwości kupuje luzem i daję radę.

Następnie zważywszy na to, że często gdzieś się poruszam i zawsze mam przy sobie coś do picia, postanowiłam zakupić butelkę wielorazowego użytku. Małe butelki wody są dosyć drogie, z całą pewnością są mało opłacalne w stosunku do litrowych czy półtoralitrowych butelek. W dodatku to bezsensowne zaśmiecanie planety i wyrzucanie pieniędzy w błoto. Postanowiłam zmienić swój nawyk i zainwestować. Inwestycja to dobre słowo, bo jak łatwo się domyślić dobra butelka dobrze kosztuje. Swoją zakupiłam na stronie www.mojabutelka.pl. Egzemplarz widoczny na zdjęciu jest koloru czarnego o pojemność pół litra. Warto wspomnieć, że jest to butelka termiczna. Producent zapewnia, że przechowuje ciepło do dwunastu godzin, a zimno do dwudziestu czterech. Pożyjemy — zobaczymy. Poza butelką dokonałam również zakupu wielorazowego kubka do kawy w sieci Starbucks. Za dziesięć złotych można kupić kubek z tworzywa, z którym to każda kawa jest tańsza o złotówkę. Zawsze coś.

Jak wiecie bądź nie wiecie, moja skóra jest bardzo wrażliwa, przesuszona i skłonna do alergii. Ostatnio na święcie chleba w Elblągu odbyłam bezpłatne badanie skóry, które jasno wskazało, że jest ona w stanie tragicznym. Dermatolog poleciła mi naturalne kosmetyki, których cena o dziwo nie wbijała w fotel. Korzystam z nich już przeszło dwa tygodnie i naprawdę jestem zadowolona z efektów. Przystępne cenowo, ekologiczne i w dodatku dobre dla skóry.

To samo dotyczy artykułów spożywczych. Czy kiedykolwiek zwracaliście uwagę na to, co wsadzacie do swojego koszyka? Od kiedy moja mama uporczywie zmaga się z chorobą Duhringa, jesteśmy stałymi bywalczyniami na dziale bezglutenowym, który łączy się z działem ekologicznym. Uwierzcie mi na słowo, że jest ogromna różnica między zwykłymi produktami a tymi eko i bez glutenu. Ja, która często nawet po niewielkim posiłku czuje się pełna, kiedy przerzuciłam się na bezglutenowy makaron, nie mam już tego problemu. I naprawdę znam ludzi, którym ograniczenie, bo nie mówię tu o całkowitej eliminacji glutenu ze swojej diety, pomogło. Ale dopóki sami nie spróbujecie, to się nie dowiecie.

Nie wiem, czy tym artykułem, choć trochę zachęciłam Was do zmiany trybu życia. Wiadomo, że nie każdy z Was porzuci samochód i wsiądzie na rower, zabierając ze sobą swój bidon na wodę, wsadzając portfel do ekologicznej torebki, z którą pojedziesz na zakupy, bacznie przyglądając się produktom. Doskonale wiem, że większość z Was oleje temat, ale być może znajdzie się ktoś, kto tak jak ja małymi krokami, zacznie bardziej szanować ziemię, na której żyje.

 

Jeśli chcielibyście posłuchać mądrego, ludzkiego głosu, który także mnie zainspirował do zmiany swoich codziennych rytuałów, to zachęcam Was do obejrzenia ARLENY WITT !

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
najnowszy najstarszy oceniany
trackback

[…] Nie wiem, czy pamiętacie mój ubiegłoroczny wpis o butelce Ragsy – jeśli nie, kliknijcie TU! Butelka sprawowała mi się bardzo dobrze – trzymała zimno i ciepło, tak jak gwarantował […]