Góry, morze i mazury!

Po wielu perypetiach życiowych udało mi się spełnić moje małe pragnienie, by w ciągu wakacji odwiedzić trzy charakterystyczne dla Polski miejsca, tytułowe – góry, morze i mazury. Tuż po obronie udałam się na kilka dni do Mikołajek, o czym mogliście przeczytać TU. Następnie pod koniec lipca/początek sierpnia tradycyjnie udałam się na dwutygodniowy wypoczynek do ukochanej od lat Krynicy Morskiej. Nie robiłam nigdy wpisu o tym miejscu, choć bywam w nim bardzo często. Jednak traktuje to jako czas tylko i wyłącznie przeznaczony dla mnie. Taki życiowy reset. Potem po zmaganiach z wieloma problemami i niekończącym się lękiem odnośnie do studiów, rzuciłam to wszystko i pojechałam w końcu w góry! Oczywiście nie mogło zabraknąć mojej wiernej towarzyszki podróży.

 

 

Poronin

Wbrew wszelkim zasadom, że góry to tylko Zakopane, my na miejsce naszego noclegu wybrałyśmy Villę Jesion w Poroninie. Atrakcyjna cena na bookingu, rewelacyjne położenie – hotel tuż pod Dunajcem, przekonały nas do wyboru tego, a nie innego miejsca. Nie wspomnę o tym jak długo szukałyśmy hotelu, bo to historia na oddzielny tekst. Poronin to malownicza wioska położona zaledwie 5 km od Zakopanego. Znajdziecie tam typowe góralskie chaty, a także wypasające się stada owiec. Ciche, przeurocze i pachnące (tak wiem, dziwnie to brzmi, ale naprawdę unosił się tam piękny słodki zapach) miejsce.

 

Gubałówka

W naszym wyjeździe nie mogło zabraknąć klasycznych, turystycznych punktów podróży. We wtorek udałyśmy się na zakopiańskie Krupówki oraz wjechałyśmy na Gubałówkę. Tak wiem, że na góry się wchodzi, a nie wjeżdża… ale to jednak urlop 😀 Widok z samej góry, no cóż, mogę Wam powiedzieć, fenomenalny. Choć w ciągu zaledwie minuty potrafi przyjść mgła, która na kolejne kilka minut psuje oczekiwany efekt. Tak czy owak, warto wjechać i nabrać głębokiego oddechu.

 

Termy Chochołów

Nerwowa środa nie zwiastowała żadnych większych atrakcji. Do godziny 12:00 tkwiliśmy w hotelowym pokoju, choć za okna wyglądało piękne słońce, a owce jak nigdy weszły bardzo wysoko. Musicie bowiem wiedzieć, że widok z naszej Villi sięgał na pastwisko umieszczone na pobliskiej górze. Oczekiwaliśmy na wyniki rekrutacji z UWM, wciąż zastawiając się co zrobić z nimi dalej. O godzinie 12:10 już wszystko było pewne – dostałam się do Olsztyna to raz, dwa Elbląg na tysiąc procent otwiera kierunek. Około 13 wyjechałyśmy z Poronina, by udać się do Chochołowa na najlepsze termy Podhala. Wielki budynek, dużo atrakcji, przyzwoite ceny – żyć nie umierać. Spędziłyśmy tam prawie cały dzień, od 13.30 do 17/18:00 zależy, czy wliczmy też suszenie się i przebieranie. Tak czy owak, nie udało mi się zrobić wielu zdjęć, w końcu to basen. Ale gwarantuje Wam, że nie zawiedziecie się. Dwa duże baseny na zewnątrz, w środku trudno mi zliczyć, ale myślę, że około 10, dodając baseny dla dzieci i jacuzzi dla dorosłych. Dwie czy trzy restauracje w strefie basenowej, do tego bar z alkoholem i jedna restauracja poza strefą. Naprawdę warto odwiedzić to miejsce!

 

Morskie oko

Przedostatniego dnia, kiedy wszystko było już dla mnie jasne i klarowne, postanowiłyśmy rzeczywiście trochę połazić po górach. Z dużym entuzjazmem zapakowałam do plecaka najpotrzebniejsze rzeczy i wspólnie z przyjaciółką zaczęłyśmy planować wyprawę na Morskie Oko. Gdy przeczytałam w interencie, że czeka nas około 2,5 godzina wędrówka, z lekka się przeraziłam, ale także nie dowierzałam. Jak możliwym jest tak długo iść? Szybko się jednak przekonałam, że to odpowiedni czas na drogę pod samą górkę. Jednak warto! Widoki zapierają dech w piersiach, ale o tym zaraz. Najpierw o tym, jak wyglądała sama wędrówka. Zanim wyruszyłam w góry, trochę poczytałam, o tym co warto mieć. Co prawda nie kupowałam profesjonalnego sprzętu, ale zaopatrzyłam się w podstawowe rzeczy – plecak, wygodne buty i odpowiednie ubranie. Tu zaczyna się jednak jazda bez trzymanki, bo dwugodzinna wędrówka (udało się 30 minut szybciej od regulaminowego czasu 💪🏻!) okazała się podróżą przez wszystkie cztery pory roku. Warto więc zainwestować i kupić oddychająca, specjalistyczną odzież, by tak jak to było w naszym przypadku, nie zdejmować i zakładać co kilka minut dużej ilości warstw ubrań. Kiedy w końcu doszliśmy i jak setki innych turystów odbyłyśmy amatorską sesję zdjęciową…i tu musi pojawić się taka mała anegdotka palacza. Szliśmy, oczywiście mając zaledwie jednego papierosa w kieszeni. Mam jednak u siebie w zwyczaju, że lubię palić w ładnych miejscach. Więc mijając po trasie dwa schroniska, pytałyśmy w każdym z nich czy można zakupić ów luksusowy towar. Jeden ze sprzedawców zarzucił pół żartem, pół serio, że na samej górze Morskiego Oka takowe sprzedają. Szliśmy więc niepewnie, ale po dojściu do celu okazało się, że rzeczywiście przy samym Morskim Oku znajdują się toalety, bankomat, restauracja i sklep… ze wszystkim! Kupicie tam pamiątkową koszulkę, batonika, papierosy, a nawet ‘małpkę’. Serdecznie pozdrawiam przesympatyczną panią, która spełniła moje pragnienie zapalenia papierosa w tym niezwykłym miejscu.

Wracając jednak do wpisu. Zrobiłyśmy, jak przystało na turystki, setki zdjęć. Nieco zziajane znalazłyśmy miejsce, żeby usiąść i odpocząć. Niestety nie trwało to długo, ponieważ zaczął padać śnieg!

Zdjęcie zaraz po tym jak doszliśmy na Morskie Oko:

 

Zaledwie pięć minut później:

 

Z początku miałyśmy wracać pieszo, choć wizja 1,5 godziny drogi w dół na głodzie i z możliwością złapania przeziębienia, nie zachwycała. Zaproponowałam zatem zjazd bryczką. Ogólnie nie popieram pomysłu wykorzystywania zwierząt do przewożenia ludzi, ma to swoje plusy i minusy. Pomyślałam sobie jednak, że z górki będzie im nieco lżej niźli pod górkę. Wahałam się do końca, ale uległam. Jakże wielkie było moje zdziwienie, gdy baca za osobę policzył 25 zł!  

 

Podsumowując  

Wyjazd w góry na pewno zaliczam do udanych, był to dobry czas, spędzony z odpowiednią osobą, w przecudownym miejscu. Jeśli podobnie jak ja, zdecydujecie się na taką wyprawę, to przygotujcie sobie pokaźny zasób gotówki. Podsumowując chociażby samo Morskie Oko – 30 zł za parking, 5 zł za możliwość wejścia, 50 zł za bryczkę. Nie liczę papierosów i pamiątek. Polskie kurorty nieważne czy nad morzem, czy w górach, czy na mazurach bardzo się cenią. Szkoda, że nie każdy może sobie pozwolić na wakacje w ojczyźnie.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o