I Elbląski Marsz Równości

Nie byłabym sobą, gdybym nie postanowiła głośno skomentować tak ważnego i kontrowersyjnego wydarzenia w naszym mieście. Zanim jednak przejdę do sedna, chciałabym tylko napomknąć, że usłyszałam ostatnio bardzo ładne określenie swojej osoby, mianowicie nazwo mnie „zadymiarą”. Bardzo mi się podoba! Więc jako lokalna zadymiara udałam się na marsz równości z myślą, że chciałabym się solidaryzować z ludźmi wykluczonymi, nie miałam żadnych obaw, bo przecież w Elblągu jest bezpiecznie. Myliłam się jak cholera.

Po przyjściu na parking przy hali CSB wielkie zaskoczenie. Mnóstwo policyjnych samochodów, motocykli, funkcjonariuszy z psami i masa uzbrojonych po zęby policjantów z pałkami, tarczami i Bóg wie jeszcze czym. Wyglądało to tak, jakby Elbląg miał odwiedzić sam Donald Trump czy Jarosław Kaczyński. Na pierwszy rzut oka więcej zachodu niż to warte, bo przed głównymi drzwiami hali gromadziło się nie wiele osób. Grupa poprzebieranej młodzieży, kilku samotników z olsztyńskiego marszu, trzy/cztery osoby niepełnosprawne i masa dziennikarzy.

Tak dla jasności – marsz równości z samej definicji dotyczył wszystkich wykluczonych poprzez różne aspekty, począwszy od stopnia niepełnosprawności, aspektów religijnych i etnicznych, po orientację seksualną. Oczywiście Elbląg, jak i wiele innych miast, w jakiś niepojęty dla mnie sposób, wbiło sobie do głowy, że to wyłącznie marsz ruchu LGBT. Stąd moje wielkie, początkowe zdziwienie odnośnie do frekwencji, znikło. Przecież w rokrocznym marszu osób niepełnosprawnych bierze udział wiele osób. W naszym mieście działa bardzo dużo organizacji pomagających takim ludziom. Czy na naszym lokalnym podwórku nie ma innowierców, czy kobiet walczących o swoje prawa? Gdzie byli Ci wszyscy, którzy na co dzień muszą walczyć z szykanami?

Nie był to najlepszy marsz, jaki w życiu widziałam. Szczerze spodziewałam się czegoś z większym jajem. Marsz, który nie ma postulatów ani żadnego mądrego przesłania, nic nie zmieni. Ludzie po prostu przeszli mało znanymi ulicami Elbląga i poszli do domu. Kibole trochę pokrzyczeli, ale chyba nie mieli kogo atakować – bo przecież nie rzucą się na kobietę na wózku, czy grupę kolorowych nastolatków, w dodatku, że policja mocno trzymała porządku. Przemarsz być może miał pomóc w zdobywaniu politycznego poparcia, bo przecież w takim dniu i takim miejscu, nie mogło się obejść bez polityki. „Lewica” i „Zieloni” mocno podkreślali swoje jestestwo.

Sumarycznie miało być multum manifestacji, które oszukane przez system i organizatorów marszu równości, nie wyszły w sobotę na ulice, a w niedzielę prócz grupy nawet niebrzydkich panów nie pojawił się nikt w obronie rzekomej polskości i chrześcijańskich wartości.

Na koniec powiem coś całkiem szczerze i serio. Mam bardzo dużo homoseksualnych znajomych, przyjaciół – gejów i lesbijek. Niektórych znam od dziecka, innych nieco krócej nie zmienia to jednak faktu, że to ludzie. Tacy sami jak ja czy Ty – drogi czytelniku. Ludzie, którzy zasługują na szacunek. Nie musimy ich lubić, nie musimy zgadzać się z tym, co robią, jeśli nie robią tym krzywdy nikomu, co nam do tego? Dlaczego tak bardzo lubimy zaglądać w życie drugiego człowieka? Sprawdzać z kim śpi, w co wierzy i kogo okrada, bo przecież na pewno kradnie, mając nowy samochód. Brzydzę tym naszym polskim wścibstwem.

I jest mi ogromnie żal, że przyszło mi żyć w kraju, gdzie na zwykły, demokratyczny marsz musi przyjść kilkanaście jednostek policji, by nikomu nie stała się krzywda. Wstydzę się za tych, którzy krzyczeli z jednej i drugiej strony, bo w tamtym momencie z żadną się nie zgadzałam.

 

 

 

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
takasama_ainna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
takasama_ainna
Gość
takasama_ainna

Brawo 👏