Kiedy wszystko bierze w łeb

Życie lubi pisać różne scenariusze, o czym przekonałam się nie tylko ja, ale zapewne i Ty mój drogi czytelniku, uczestniku tego samego, ziemskiego, często niezrozumiałego życia.

Chyba nie jesteś zaskoczony moim kolejnym, gdyby chcieć to zliczyć naprawdę byłoby tego sporo, feedbackiem. Tak też jestem w szoku, że zaczęłam używać angielskich zwrotów. Ale to chyba dowód na to, że staram się nadążać za współczesnością.

Moja rezygnacja z powodów scirte budżetowych wzbudziła spore zainteresowanie. Ilość wiadomości, które od Was otrzymałam mocno mnie zaskoczyła. Nie zdawałam sobie sprawy, że to moje rzadkie pisanie jest rzeczywiście poczytne. Że ktoś poświęca swój wolny czas, aby przeczytać moje często niemądre teksty.

Musicie wiedzieć, że nie byłoby mojego powrotu bez Was. Bez ludzi, którzy postarali mi się pomoc w różnoraki sposób – począwszy od pomocy technicznej, nawet możliwości ulokowania bloga na prywatnym serwerze, po pomoc graficzną czy zwykłą wiadomość, rozmowę na temat, dlaczego zamknęłam bloga, co się tak naprawdę stało i czy można mi jakoś pomóc. Nie zdawałam sobie sprawy, jak ważnym jest dla mnie czytelniczy odbiór. To czy te moje pisanie ma rzeczywiście jakiś sens. Czy poprawia ludziom humor, czy zmienia coś w ich życiu? Rozmowy z Wami pokazały mi, że tak jest.

Nie było łatwo przemóc się i wrócić do pisania. Ostatni czas był jednym z najgorszych. Nie wstydzę się Wam przyznać, że przeszłam spore załamanie nerwowe, które kosztowało mnie wiele zdrowia przede wszystkim psychicznego, ale i fizycznego. Co to był za czas. Pełen nerwów, stresu, nieustającej gonitwy myśli. Próba cierpliwości i pokory wobec życia. I choć wydaje mi się, że ledwo zdałam na dwóje z plusem, to cieszę się, że mam to już za sobą. Nie było łatwo walczyć przeciwko sobie. Każdemu, kto przeszedł taką, bitwę gratuluje i współczuje jednocześnie.

W tak zwanym między czasie – dla ścisłości między zamartwianiem się a zmartwieniem, postanowiłam coś robić. Wpadłam na genialny pomysł przemeblowania pokoju, a co za tym idzie pewnego rodzaju „przemeblowania” życia. Nosiłam się z nim od trzech lat, ciągle powtarzając, że nie ma po co, bo przecież pewnie wyjadę na studia. W momencie, kiedy całe moje życie zaczęło się mocno chwiać, podjęłam ten mało przemyślany krok. Wyrzuciłam sporo pieniędzy, bo jak się okazuje, meble kosztują #NieZnamRealiów. Stare sprzedałam po naprawdę okazyjnej cenie, a ludzie i tak się krzywili. Ale niestety nic w życiu za darmo nie ma.

Potem postanowiłam rzucić to wszystko i pojechać nie w Bieszczady, ale w Tatry. Góry to góry nie ma co dyskutować. I tak bardzo czekałam na dzień, kiedy już wszystko będzie jasne i klarowne. Kiedy przestanę się zamartwiać studencką przyszłością. Niestety los okazał się bezlitosny, bo gdy tylko w tym aspekcie zaczęło być dobrze, to odezwały się inne demony przeszłości, które tylko pogorszyły sprawę. Dlatego tak bardzo się cieszę, że mam ten naprawdę gorszy czas za sobą. Nieco silniejsza i stabilniejsza powracam do pisania. Powracam do swojej pasji, w którą szczególnie uwierzył jeden człowiek.

Drogi Jacku wiem, że to czytasz. Bo kto jak to, ale Ty czytasz każdy, choćby najmniejszy i najbardziej durny tekst. To dzięki Tobie dziś spełniam swoje marzenia, wracając do pisania. Dziękuję, że we mnie uwierzyłeś.

Musicie wiedzieć, że nowy wygląd bloga i jego o niebo lepsza funkcjonalność dzieje się dzięki pomocy niezastąpionego Jacka. To człowiek, z którym już nie raz miałam okazję współpracować, chociażby przy studenckim projekcie ElPressa, który przerósł nasze najśmielsze oczekiwania. To właśnie ten człowiek powtarzał mi, że powinnam realizować swoje marzenia, inwestować w swoją pasję i nigdy się nie poddawać. Dzięki niemu blog dziś wygląda, jak wygląda – tzn. dla mnie prawdziwy kosmos. Mam nadzieję, że nasze dalsze pomysły rozbudowy także się spodobają.

Dość smęcenia. Przed nami kolejne dni, tygodnie, może nawet miesiące bzdurnej pisaniny. Ale mam nadzieję takiej, która przypadnie Wam do gustu.

 

Witam Was z powrotem.

Nieco bardziej optymistyczna – Ver

5
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
PatiWeronika WójcikKasiaErasmus Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Erasmus
Gość
Erasmus

Cieszę się, że wszystko się powoli układa

Widzimy się za 2 tygodnie na uczelnianych korytarzach!

Kasia
Gość
Kasia

wszystkiego się po tobie spodziewałam. tylko nie takiego poczucia humoru, optymistyczna Ver
cieszę się że zaufałaś Jackowi. taki dobry z niego chłopak jest. doradzi, wesprze
mam nadzieję że będziesz rozwijać bloga, bo brakowalo mi twoich wpisów

Pati
Gość
Pati

Słońce cieszę się, że znów tu jesteś! Pamiętaj, że gorąco Ci kibicuję! ❤🙏🏻