Miejski konfesjonał

Ile razy jadąc tramwajem czy autobusem doświadczyłeś drogi czytelniku przygód? Ile to razy wysłuchiwałeś mrożących krew w żyłach opowieści emerytek? Ile razy musiałeś ustępować strasznej pani, pomimo tego że trzy miejsca dalej było pusto?

No właśnie. Takich retorycznych pytań można stawiać całe mnóstwo. Ale czas w końcu wyrzucić z siebie bolesną prawdę, czyli jak wygląda rzeczywista podróż komunikacją miejską.

komunikacja

Mamy teraz wrzesień, okres burzy i naporu, gdzie tramwaje są przepełnione uczniami oraz osobami dojeżdżającymi do pracy. Jest to jeszcze okres letni, gdzie zazwyczaj świeci słońce i jest gorąco.  Na próżno można liczyć aby któryś z elbląskich tramwajów posiadał klimatyzację. No ale to zrozumiałe, nie można tak dużo wymagać od zadłużonego miasta. Wiem, że teraz wychodzę na hejterkę 😮  Ale wracając do meritum sprawy. Nie jest ciężko wyobrazić sobie przepełniony tramwaj bądź autobus w upalny dzień bez klimy, jednie z oknami, gdzie tylko 3 się otwierają. Znając życie jeśli masz miejsce siedzące to stoi nad tobą grupa zziajanych ludzi, unoszących do góry spoconą pachę by przytrzymać się. Istny horror.  To jeden z możliwych wariantów.

Często podczas przemieszczaniu się po mieście tramwajem można napotkać przemiłe panie w średnim wieku, które na cały tramwaj rozmawiają przez telefon o pracy, domu, rodzinie i Bóg wie jeszcze czym. Serio? Z takiej kilku minutowej rozmowy dowiedzieć się można, że Krysia ma dziś wolne a jej kot spadł z czwartego piętra. Historie z życia wzięte. Pomimo tego, że w pojazdach należących do komunikacji miejskiej widnieje jak wół co można a czego nie można, to ludzie i tak mają to w nosie. OTÓŻ, JEŻELI KTOŚ JESZCZE NIE WIE, TO W KOMUNIKACJI MIEJSKIEJ ZABRANIA SIĘ: palenia papierosów i e-papierosów, rozpraszania  kierowcy, jazdy bez ważnego biletu, przewożenia sprzętów typu rower – chyba, że zgodzę wyrazi kierowca pojazdu, prowadzenia głośnych rozmów telefonicznych.  Jeśli kiedyś napotkaliście osoby podróżujące z psem, to tu również można się przyczepić. Albowiem czworonogi muszą być w kagańcu, na smyczy a ponadto właściciel musi posiadać dokument o szczepieniu przeciw wściekliźnie.

Zdaję sobie sprawę, że to tylko taki bełkot. Informacja, którą większość ma w nosie. Ale teraz zastanów się drogi czytelniku, co by było gdyby wszyscy naraz zaprzestali stosować się do choćby jednego zakazu. Jedziesz autobusem a gościu wyciąga sobie papierosa, drugi krzyczy przez telefon, a biedna matka próbuje w tym chaosie uspokoić dziecko. Do tego dochodzi kilkunastostopniowy upał i wypisz wymaluj – horror.

Opowieści, które całkiem za darmo możesz wysłuchać przemieszczając się po mieście są niczym rozmowy w konfesjonale, a to sprawia, że nawet Ty możesz zostać miejskim spowiednikiem.

show_pic

0 0 vote
Article Rating
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments