WSZYSTKICH nie do końca ŚWIĘTYCH

Pierwszy dzień listopada to w naszej polskiej, chrześcijańskiej tradycji czas odwiedzenia bliskich i dalszych zmarłych. Czas zadumy, refleksji oraz wspomnień. Spotkań w rodzinnym gronie. Ale czy rzeczywiście tak jest?

Przechadzając się po cmentarzu, a raczej próbując jakkolwiek dopchać się, do grobów zauważyłam kilka, może nie tyle, co niuansów, ale „ciekawych” zjawisk.

Cmentarna moda z roku na rok ulega transformacjom. Swoistą tradycją stały się kożuszki, kozaczki a od niedawna króciutkie i niewiele zasłaniające sukienki. Zawsze się zastanawiam czy wybierający taki strój, Panie przychodzą na cmentarz czy do domu mody 😉 Ale panowie także potrafią zaskoczyć. Odświętny dres i adidasy przy eleganckiej kobiecie wyglądają nieco humorystycznie. Nie chce nikogo oceniać, każdy ubiera się tak jak mu wygodnie – nie mniej jednak warto zadbać o schludny strój.

Ale listopadowa moda dotyczy nie tylko ubrań, ale także estetyki nagrobków. Tworzymy swoisty desing, odpowiednio dobierając kolorystykę wiązanki, kwiatów do wazonu i oczywiście zniczy. Chcemy, aby grób naszych bliskich był najpiękniejszy, najcudowniejszy i rzecz jasna najbardziej oświetlony. Tymczasem w nie najdalszych zakątkach cmentarza odnajdziemy wiele porzuconych, zaniedbanych grobów, takich, o których nie ma kto już pamiętać.

Przepychamy się łokciami, targujemy względem ceny złotej chryzantemy, szukamy miejsca na zatłoczonych parkingach, przeklinamy na ogromne korki. Denerwujemy się, długo czekając na upragnioną kawę, bo za nami już kilka godzin drogi, a końca nadal nie widać. Chaos świątecznego weekendu pochłania naszą energię i czas na rzeczy naprawdę mało ważne.

W biegu między cmentarzami i grobami gubimy najgłębszy sens tego święta. Wcale nie zwalniamy, a toczymy swoisty konsumpcyjny bój.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o