Wszystkie rzeczy ostatnie

Nie tak to miało wyglądać. Jeszcze przed obroną pracy licencjackiej snułam w głowie tysiące myśli na odświeżenie bloga i jego prowadzenie. Nie mogłam się doczekać pierwszego wpisu, a potem kolejnych opowiadających o moich licznych przygodach i przeżyciach w mijającym roku akademickim. Już pierwszego dnia po obronie miałam ochotę na napisanie z 10 różnych artykułów, ale opanowałam się i może był to błąd. Ten blog wiele razy zaczynał się i kończył, miewał wzloty i upadki często związane z moim dość chaotycznym życiem. I właśnie teraz, przyznam, że dla mnie dość niespodziewanie, przychodzi czas na powiedzenie jemu i Wam do widzenia, być może do zobaczenia.

Prowadzenie bloga zawsze traktowałam jako obowiązek – gdy zaczynałam pisać, starałam się być w miarę regularna, wiem, że nie zawsze to wychodziło – ale przede wszystkim jako pasję. Lubiłam poprzez pisanie dzielić się z ludźmi dobrymi rzeczami. Uważałam także, że skoro mam prawo głosu, to nie powinnam unikać tematów trudnych czy kontrowersyjnych, takie artykuły też u mnie powstawały. W ostatnim czasie dominowało tam dużo recenzji filmowych i dużo prywaty. Dobrze czułam się z tym, że moje myśli, przemyślenia, rodzące się w głowie pytania mogły mieć ujście w interencie. W świecie, który nigdy nie zapomina, nigdy nie przebacza i daje ogrom możliwości.

Blog zakończy swoją działalność dokładnie 20 sierpnia 2019 roku. Żeby było jasne, kończy się z najgłupszego powodu świata tj. ważności serwera. Po raz kolejny trzeba byłoby płacić horrendalne stawki za możliwość pisania w interencie. To w moim przypadku słaby biznes wsadzać w coś pieniądze i mieć z tego tylko i wyłącznie satysfakcje. Wielu pewnie powie, że są darmowe witryny umożliwiające prowadzenie bloga, owszem, ale nie dają one tylu możliwości, ile bym chciała.

Będę tęsknić za tym, by choć z garstką oddanych czytelników dzielić się swoimi wrażeniami. Polecić im dobrą książkę, film, intrygujący serial czy fajny kosmetyk. Będę tęsknić za miejscem, w którym mogłam pisać wszystko i nikt nie mógł mi tego zabronić. Za miejscem, które często było remedium na niespodzianki losu.

Miałam ambitne plany, szykowałam wpis o serialu Sex Education oraz Riverdale. Niedawno obejrzałam Za jakie grzechy, dobry Boże? oraz I znowu zgrzeszyliśmy, dobry Boże! – francuskie komedie, o których także chciałabym wspomnieć. Oczywiście powstała cała lista netflixowych produkcji, tj. Sekretna Obsesja, Kluseczka, Sierra Burgers jest przegrywem, Do wszystkich chłopców, których kochałam itd., które pragnęłam skomentować. Na sam koniec produkcja HBO Czarnobyl – najbardziej wnikliwy i piekielnie interesujący serial ostatniej dekady. Aż prosiło się, by coś o nim napisać.

Miałam w końcu Wam opowiedzieć o mojej wielkiej miłości do Olgi Tokarczuk. Nie spotkałam jeszcze autorki, która pisze tak, że po przeczytaniu zostawia mnie z szeroko otwartymi oczami i buzią. Co za styl, co za maniera, co za wielki talent!

We wrześniu chciałam podsumować wakacje – były mazury, morze i góry (edit: góry dopiero mają być). Chciałam napisać o świetnej płycie Taco Hemingwaya Pocztówka z WWA, lato ’19 oraz krążku Dawida Podsiadły Małomiasteczkowy, który również skradł moje serce. Szykowałam artykuł odnośnie do urządzeń od Apple, których w ostatnim czasie trochę mi przybyło. Ogólnie rzecz ujmując, miałam wiele ambitnych planów, ale jak zwykle życie i los zechciało inaczej.

Zdaje sobie sprawę z tego, że likwiduje jakąś integralną część mojego jestestwa. Wiem, że będzie mi brakowało miejsca, w którym mogłabym dzielić się z ludźmi tym, co przeżywam. Jestem typem samotnika, stąd wizja opowiadania historii przez pewną barierę, która pomaga unikać kontaktów „in real”, zdawała się zbawienna.

Los ponownie mnie zaskoczył, teraz czekam na odwrócenie się sinusoidy. Okazuje się bowiem, że być może to koniec mojego studiowania i życia w Elblągu, do którego nie ukrywam, trochę już przywykłam. Trochę pokochałam, a nawet przyznam – zadomowiłam się. I właśnie w tym momencie pogodzenia się z moją sytuacją, przywyknięciem do niej, akceptacją, los rzuca mi ogromną kłodę pod nogi. Wizja czwartej przeprowadzki, nowych ludzi, miejsc, otoczenia i samotności przeraża mnie do stopnia największej przerażalności. Studia na mojej uczelni stoją pod wielkim znakiem zapytania, a jedyną alternatywą na te chwile jest Filologia Polska na UG, co nie ukrywam, jest chyba najsłabszym wyborem.

Tkwię w bezradności prawie miesiąc, codziennie zastanawiając się, co będzie dalej. Elbląg w tym roku dał mi wiele, by za chwilę zabrać wszystko z podwojoną siłą. Dał mi władzę, by za kilka miesięcy uznać, że już wystarczy. Dał znajomych i przyjaciół, by pokazać, że dziś niewielu się do nich zalicza. Dał poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji, by w wakacje zburzyć to, niczym drewnianą wierzę z klocków. Dał mi dobrych ludzi, by za chwilę ich zabrać.

Ten rok był piękny i zarazem okrutny. Zabrał wielu niezasługujących na to ludzi. Pokazał mi swoją uczciwość i sprawiedliwość. Sprawił, że często się uśmiechałam. Dał wiele dobrych chwil, a także momentów zapierających dech w piersiach.

Na sam koniec mam dla Was proste przesłanie – bawcie się i korzystajcie z życia garściami. Czytajcie dobre książki, oglądajcie mocne seriale i trzymające krew w żyłach filmy. Wracajcie do starej, dobrej muzyki i doceniajcie tą nową, często niemającą siły przebicia. Podróżujcie i zwiedzajcie nie tylko świat, ale odkrywajcie również miejsca, w których jesteście na co dzień. Spędzajcie czas z najbliższymi i nigdy go nie żałujcie.

 

Bądźcie szczęśliwi, zdrowi i uśmiechnięci!

Wasza Ver

 

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Ceramik Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ceramik
Gość

A może mimo wszystko warto dalej pisać np na bloggerze albo WordPressie… Dla radości i satysfakcji pisania wystarczy:-) Masz lekkie pióro i ciepły styl…
Sama mówisz, o ilu rzeczach chciałabyś napisać. Z chęcią poczytam:-)